|
Źródło: Gazeta Prawna Data: 14-01-2009
W tym roku można się spodziewać tylko jednego – dalszego spadku cen
nieruchomości – mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse. Zgadza się z nim
Kazimierz Kirejczyk, prezes firmy Reas. Ceny ofertowe w okresie od grudnia 2008 do grudnia 2009 r. prawdopodobnie spadną o ok. 10–15 proc. – prognozuje Kirejczyk.
Według ekspertów pogorszenie ogólnej sytuacji gospodarczej,
ograniczenie inwestycji i spodziewany wzrost bezrobocia wpłyną na
mniejszy popyt na mieszkania.
– W ciągu najbliższych sześciu miesięcy ceny w Warszawie,
Wrocławiu, Krakowie i Gdańsku mogą spaść o 10–11 proc. – twierdzi Marta
Kosińska z portalu Szybko.pl. Niektórzy pośrednicy są bardziej
powściągliwi w swych prognozach.
– Rzeczywiście, jesteśmy w dołku, ale dopiero najbliższe trzy
miesiące pokażą, w którą stronę pójdzie rynek. Jeżeli kryzys się
pogłębi, to na pewno ten rok będzie najgorszy od 1989 roku – uważa
Jerzy Sobański z Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Zmierzch wielkiej płyty
Największe spadki cen dotkną mieszkań w starych budynkach.
– Najbardziej potanieją mieszkania w blokach z lat 70. i 80.
Również domy wybudowane w starszych technologiach w latach 70. będą
znacznie tańsze. W tym wypadku ceny mogą spaść nawet o 15–20 proc. –
mówi Marcin Jańczuk.
O cenach starszych domów decyduje ich energochłonność. Ich nabywcy
zaczynają domagać się nawet świadectw energetycznych, które mają
pokazać, jaki jest koszt ogrzewania takiego budynku. Może być on o
kilka tysięcy złotych wyższy niż w przypadku nowego, dobrze ocieplonego
budynku. Zdaniem pośredników, nabywcy zaczynają sobie zdawać sprawę z
tego czynnika, który w coraz większym stopniu będzie wpływał na ceny
sprzedawanych nieruchomości.
Charakterystyczne, że tak dużego spadku cen w ostatnich miesiącach
nie widać w zestawieniach dotyczących nieruchomości w poszczególnych
miastach. Zestawienia mówią bowiem tylko o cenach ofertowych, czyli o
tym, ile sprzedający chciałyby uzyskać za swoje mieszkanie. Na te
propozycje kupujący niemal nigdy się nie zgadza. Można założyć, że ceny
transakcyjne są o ok. 10 proc. niższe od tych wywoławczych.
– Przyjęte jest, że marża negocjacyjna wynosi teraz 10 proc., ale
podczas negocjacji może się okazać, że cena zostanie zbita tylko o 5
proc., albo nawet o 20 i więcej procent. Wszystko zależy od ceny
wyjściowej – mówi Sobański.
Czy może się okazać, że dzisiaj kupno działki i budowa domu są
droższe niż kupno już wybudowanego budynku? Dlaczego działki mogą
zacząć tanieć? W jakiej skali popyt na kredyty będzie hamować
rekomendacja T, przygotowywana przez nadzór bankowy?
Źródło: Gazeta Prawna Data: 14-01-2009
Artykuł w oryginale: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Ceny-mieszkan-nizsze-o-kolejne-10-proc-1891715.html
|